UX czyli sekret innowacyjności

Innowacyjność w IT to drażliwy temat. Widać to przy każdej premierze flagowego smartfonu. Błyskawicznie rozpalają się święte wojny: iOS vs Android, Apple vs Google vs Microsoft, iPhone vs Galaxy, itp. I powraca pytanie, która to firma jest najbardziej innowacyjna? Niestety dyskusja szybko przestaje toczyć się wokół faktów, bo do głosu dochodzą emocje, przekonania i ideologie. Gdy jednak spojrzymy na temat z szerszej perspektywy, ponad ulubionymi kultami technologicznymi, okazuje się, że wiele sporów bierze się z różnic w rozumieniu innowacyjności.

Czym zatem jest innowacja, kogo na nią stać i dlaczego Apple nadal wygrywa z konkurencją? Zobaczmy.

Jak zmierzyć innowacyjność?

W dyskusjach wyższości jednego kultu technologicznego nad drugim bardzo szybko pojawiają się tabelki z porównaniami. Widać tu rozumienie innowacyjności w sposób ilościowy. I rzeczywiście można dyskutować o tym, kto ma więcej: więcej pamięci wewnętrznej, rdzeni procesora, powierzchni ekranu, megapikseli w aparacie, pojemności w baterii. I czasem tylko, tak dla odmiany, walka będzie się toczyła o mniej — milimetrów grubości na przykład. I Apple pod wieloma względami  przegrywa tu z konkurencją. Czy świadczy to jednak o tym, że jest mniej innowacyjny?

A może innowacyjność należałoby raczej mierzyć liczbą  rejestrowanych lub wdrożonych patentów? W takim rankingu niepodzielnie królują IBM czy Samsung, a  Apple nie zawsze mieści się w pierwszej dziesiątce. Warto tu jednak pamiętać o trzech kwestiach:

  1. Ilość nie zawsze przekłada się na jakość. To kto ma kluczowe patenty jest ważniejsze od tego, kto ma tych patentów więcej.
  2. Liczba patentów nie zawsze przekłada się na liczbę wdrożeń. Co komu po projektach i technologiach, które nie znajdują zastosowania?
  3. Nawet jeśli rozwiązanie zostanie wdrożone, niekoniecznie oznacza to, że jest użyteczne. Nie jest najważniejsze, kto szybciej wprowadzi jakieś rozwiązanie na rynek, ale kto zrobi to dobrze.

Przykład pozwoli lepiej uchwycić to, dlaczego wspomniane wyżej tabelki i liczby nie są najlepszym wskaźnikiem innowacyjności.

 

IPhone_5S_home_button

 

Innowacyjność TouchID

W 2013 roku w iPhone 5S zadebiutował TouchID czyli czytnik linii papilarnych. Nie był to bynajmniej pierwszy smartfon wyposażony w taką funkcjonalność. Motorola Atrix 4G miała czytnik już w 2011 roku. Jednak innowacyjność Apple nie polegała tu na dorzuceniu do listy kolejnej technologii, lecz na przemyślanym wdrożeniu. Dopiero w przypadku TouchID rozpoznawanie działało szybko i bezbłędnie, w dodatku było przydatne. Funkcja była zintegrowana z systemem operacyjnym telefonu i aplikacjami. Nie była jedynie ciekawostką, a częścią codziennej praktyki. I to w kluczowym punkcie!

Telefon sprawdzamy często i częściej, niż nam się wydaje. Na przykład w badaniach przeprowadzonych przez zespół Sally Andrews okazało się, że użytkownicy sięgali po swój telefon średnio 85 razy dziennie, choć twierdzili, że robią to rzadziej. Działanie wykonywane średnio co 10 minut zostało maksymalnie uproszczone, poprzez wprowadzenie innowacyjnej technologii we właściwy sposób.

Nie jest zatem najważniejsze, kto pierwszy wdroży technologię, lecz kto wdroży ją dobrze i przy jej użyciu rozwiąże problem użytkowników lub ułatwi im życie. W tym tkwi sekret innowacyjności Apple.

Innowacyjność doświadczeń

Firmie Apple zdarzało się wprowadzić na rynek produkt rewolucyjny. Ich innowacyjność nie polegała jednak na technologicznej doskonałości. Te piękne, połyskujące szkłem i aluminium artefakty są tylko częścią większej całości. Tu nie sprzedaje się bowiem tylko przedmiotów, ale przede wszystkim perfekcyjnie zaprojektowane doświadczenia. I nie jest to przypadek, tylko świadoma strategia. Jest to bowiem firma, która wyjątkowo ceni sobie design — nie projektowanie urządzeń, ale przeżyć.

Apple niezmiennie dba o to, by każde urządzenie i aplikacja zaspokajały potrzeby użytkowników i rozwiązywały ich problemy, a przy tym muszą być łatwe i przyjemne w użyciu. Tam gdzie inni ścigają się na cyferki w specyfikacjach, tam Apple spokojnie dokłada tyle, ile trzeba by zagwarantować płynne działanie aplikacji. Tam gdzie inni starają się wrzucić jak najwięcej nowości, tam Apple powoli przebudowuje doświadczenia swoich użytkowników, powolutku przyzwyczaja użytkowników do nowych możliwości. Tam gdzie inni wdrażają szybko, bo móc reklamować nowinkę, tam Apple spokojnie dopieszcza technologię tak, by pokazać ją klientom dopiero wtedy, gdy działa perfekcyjnie i bezproblemowo. Innowacyjność Apple polega na tym, że dostrzegł i wykorzystał w praktyce tajemnicę innowacji w IT:

Nie chodzi o ulepszanie technologii, lecz o udoskonalanie współpracy człowieka i technologii.

By osiągnąć ten efekt wzajemnego uzupełniania się i wzmacniania konieczne jest projektowanie techniki z uwzględnianiem użytkownika. Kluczem do sukcesu jest zatem dobry User Experience. I pod tym względem Apple pozostaje w ścisłej czołówce innowatorów — wciąż szuka sposobów uprzyjemniania ludziom życia przy użyciu technologii, oferując nowe udogodnienia — drobne i rewolucyjne.

UX w firmie się opłaca!

Na inwestowaniu w UX firma Apple zarabia ogromne pieniądze, i nie jest ona bynajmniej wyjątkiem. Doskonale obrazuje to DVI czyli Design Value Index. Wskaźnik ten obrazuje giełdowe wyniki firm mocno inwestujących w projektowanie UX. Badacze z Design Management Institute sprawdzili, jak DVI wypada w porównaniu ze wskaźnikiem S&P 500, charakteryzującym 500 firm o największej kapitalizacji. Okazało się, że w latach 2004-2014 wskaźnik DVI wyprzedził S&P 500 o 219%. Inwestycja w innowacyjny design przekłada się na realne korzyści.

Przy tym jest to inwestycja na którą stać każdą firmę! Utrzymywanie silnego działu badawczo-rozwojowego wymaga ogromnych nakładów finansowych i mali gracze nie są w stanie rywalizować tu z potęgami, takimi jak IBM, Samsung czy Apple. Zadbanie o dobry interfejs i użyteczne funkcjonalności jest jednak w zasięgu każdego. Każdy sklep internetowy, gra mobilna, aplikacja webowa  może zainwestować w UX i nie tylko uczynić klientów ludźmi szczęśliwszymi, ale też chętniej sięgającymi do portfela.

Podziel się tym artykułem:

Czasem strateg UX, po trochu badacz, architekt informacji i projektant. Czasem filozof i wykładowca akademicki, zafascynowany mediami, kulturą i człowiekiem. Ceni myślenie nieszablonowe i sztukę komunikacji.